Ze smutkiem zawiadamiamy o śmierci Pana Andrzeja Dębskiego,
członka wspierającego Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego (Szkółka Bracia Dębscy).

Pogrzeb odbędzie się w czwartek 14 maja 2020 r. Nabożeństwo pogrzebowe w kościele pw. Znalezienia Krzyża Świętego w Końskowoli rozpocznie się o godzinie 15.00. Ś.P. Andrzej Dębski zostanie pochowany na cmentarzu w Końskowoli.

Pogrążone w żałobie biuro i rodzina Pana Dębskiego

Drogie Koleżanki i Koledzy
Poniżej przedstawiamy stanowisko Sekcji Drzew Pomnikowych PTD i jednocześnie Zarządu Głównego PTD dotyczące wykonanych nasadzeń wierzb przy rogalińskich dębach, które uwidaczniają fotografie Krzysztofa Borkowskiego.

Rogalińskie dęby

Rogalińskie dęby

SEKCJA DRZEW POMNIKOWYCH PTD

Rogalińskie dęby i… wierzby
O dębach rogalińskich, jednej z przyrodniczych ikon Wielkopolski, pisze i mówi się często. Jest to jedno z największych skupisk starych dębów w Polsce, które od dawna przyciąga do siebie miłośników przyrody. Wielu z nich w różny sposób uwiecznia stare drzewa – na zdjęciach, obrazach, w poezji. Dla fotografików jest to miejsce magiczne, bo plenery jakie znajdują na nadwarciańskich łęgach są wyjątkowe. Na stronie Sekcji temat Rogalina i dębów poruszany był już kilkakrotnie. Tym razem do napisania o dębach skłoniły nas wierzby, a dokładniej świeżo posadzony na łąkach szpaler tych drzew. Szpaler ma około kilometra długości i rozciąga się od polnej drogi łączącej Rogalin z Rogalinkiem w kierunku zachodnim, do brzegu Warty. Jak można dowiedzieć się z Internetu, powstał on z inicjatywy Spółki „Majątek Rogalin”, przy akceptacji kierownictwa Rogalińskiego Parku Krajobrazowego.

Sadzenie drzew, jak powszechnie wiadomo, jest działaniem ze wszech miar pożądanym. Zdarza się jednak, że po poznaniu szczegółów przedsięwzięcia nie wszystko wygląda w nim doskonale, a część osób zainteresowanych tematem dostrzega problemy i
domaga się wyjaśnień. Taka właśnie sytuacja zaistniała w przypadku posadzonego na łąkach szpaleru. Pierwsze wątpliwości jakie się nasuwają dotyczą wyboru gatunku drzew oraz miejsca i sposobu ich posadzenia. Powszechnie wiadomo, że dęby, sztandarowe drzewa Rogalina, mają się fatalnie. Ich liczba maleje niebezpiecznie szybko, a kondycja zdrowotna tych co jeszcze stoją w większości jest zła. Dęby schną, zamierają, a kiedy ich pnie się obalą, często w dziwny sposób znikają.

Tempo w jakim proces ten postępuje jest przerażające. Jeśli nie podejmie się stosownych działań ratunkowych, to za dwadzieścia, trzydzieści lat sławnego skupiska dębów po prostu nie będzie. Takich działań, zakrojonych na miarę problemu, w Rogalinie ani w jego okolicy nie widać. I tu pojawia się pierwsza wątpliwość – dlaczego posadzono wierzby a nie dęby? Wierzb na łąkach nie brakuje i mają się dobrze.

Drugie pytanie jest równie ważne – dlaczego zdecydowano się na szpaler prosty „jak strzelił”? Wygląda on co najmniej dziwnie i nienaturalnie w krajobrazie, gdzie praktycznie linie proste nie istnieją. Na łęgach prawie wszystko stworzyła natura – kiedyś ustępujące lodowce a później meandrująca rzeka. Nawet lokalna nazwa tego miejsca, „Zawoje”, świadczy o jego wyglądzie. Ludzie, którzy tu od wieków gospodarzą, nie zmienili w zasadniczy sposób krajobrazu. Ze względu na wylewy Warty nie powstały tu pola uprawne, a wypas bydła zmieniał tylko szatę roślinną. Lokalne drogi i dróżki powstawały w zgodzie z istniejącą rzeźbą terenu.

Sprawę lokalizacji szpaleru i wyboru wierzb wyjaśniono na stronie wielkopolskiego Zespołu Parków Krajobrazowych. Okazuje się, że szpaler ma odtwarzać linię zadrzewienia biegnącego po tradycyjnej granicy posiadłości majątku. Do wyjaśnienia, jako rodzaj dowodu,
dołączono zdjęcie przydrożnych wierzb… spod Lednicy. Szkoda, że nie przedstawiono takiego dokumentu z Rogalina.

Posadzenie szpaleru wzbudziło zdziwienie i protesty w różnych środowiskach, ale chyba najbardziej rozsierdziło fotografików. Teren przez który przebiega szpaler to jedno z ich najbardziej ulubionych miejsc, które traktują jak sanktuarium, a uschniętego przed kilku laty „Orła” jako jego symbol. W jego bliskim sąsiedztwie rośnie grupa dębów, wśród których Jerzy Hoffman kręcił sceny do „Starej baśni”.
Nic więc dziwnego, że na internetowych blogach można znaleźć i takie osądy:

Tak, to prawda, Łęgi Rogalińskie zostały zniszczone w ostatnich dniach bezpowrotnie. Krajobraz znany dziesiątkom tysięcy fotografów nie tylko z Polski ale także z Europy czy świata przestał istnieć. Kto go zniszczył i dlaczego?

Powyższy cytat pokazuje skalę wywołanych emocji, których nie powinno się lekceważyć.

Wydaje się, że w zaistniałej sytuacji zarządy Parku Krajobrazowego jak i Majątku Rogalin powinny przyjrzeć się ponownie zarówno celowości jak kształtowi tej inwestycji. Koszt poniesiony przy posadzeniu kilkudziesięciu wierzbowych żywokołów nie powinien być przeszkodą w znalezieniu rozwiązania, które usatysfakcjonują wszystkie strony. Tym bardziej, że problemów jakie z zachowaniem dla przyszłych pokoleń Rogalińskich Dębów, przynajmniej w dzisiejszej postaci, nie brakuje, i są one dużo poważniejsze niż wierzbowy szpaler. Ale to już jest kolejny temat.

Zarząd Sekcji

Źródła:
http://www.zpkww.pl/aktualnosci/wierzby-na-legach-rogalinskich/
https://fotografwdrodze.pl/legi-rogalinskie-zostaly-zniszczone/
https://majatekrogalin.pl/

Szanowni! członkowie i sympatycy PTD

Zapraszamy na podróż do ogrodów Pieta Oudolfa, w których odkryjemy jak wygląda proces pracy twórczej autora i jego holistyczne podejście do projektowania krajobrazu.
Przedstawiamy Wam zwiastun do filmu pełnometrażowego, który trwa 75min. Będzie dostępny dla publiczności od jutra do niedzieli (24-26.04).
Niech ten dokument umili nam chwile w trudnym dla nas wszystkich czasie. Zostańmy w domu i cieszmy się tym co przygotował dla nas reżyser Thomas Piper.

Życzymy miłego oglądania.

Link do zwiastuna

Z głębokim żalem zawiadamiamy, że w ostatnich dniach zmarł

dr Oliver Hermann

członek Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego.

Należał również do Deutsche Dendrologische Gesellschaft i International Dendrology Society.
Oliver był przyjacielem polskich dendrologów, wielokrotnie odwiedzał nasz kraj, między innymi w czasie zjazdów i spotkań PTD. Pamiętamy Go jako osobę o głębokiej wiedzy i pasji dendrologicznej, przyjaznego i pogodnego człowieka. Był zapalonym zbieraczem okazów zielnikowych, brakowało mu zaledwie kilku taksonów z naszego kraju (zbierał je tylko ze stanowisk naturalnych, po uzyskaniu zgody). Nauczył się polskiego i chętnie się nim posługiwał, czasem wzbudzając wesołość swoją specyficzną składnią i słowotwórstwem.

Żegnamy Cię, niemiecki Kolego.

Cześć Jego Pamięci!

Oliver, to wielka szkoda, że nigdy już nie przyjedziesz na nasz zjazd!

Zarząd i Członkowie Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego

Oliver Hermann

Polskie Towarzystwo Dendrologiczne
z żalem i smutkiem przyjęło wiadomość o śmierci

Wielkiego Kompozytora

ŚP
Pana Profesora
Krzysztofa Pendereckiego

Pan Profesor był znawcą i koneserem sztuki ogrodowej,
czego najlepszym dowodem jest ogród i arboretum w Lusławicach.
Stworzone przez Profesora arboretum – gdzie mieliśmy okazję gościć – jest prawdziwym skarbcem najbardziej wyszukanych
gatunków i odmian roślin z całego świata.
Dziękujemy za stworzoną nam unikalną okazję do podziwiania arboretum, gdzie w szumie egzotycznych drzew, wśród szpalerów żywopłotów i śpiewu ptaków, mogliśmy doświadczyć refleksji
nad miejscem powstawania niezwykłej muzyki.

Rodzinie Pana Profesora
Przekazujemy wyrazy głębokiego współczucia

Zarząd i członkowie
Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego